GRY
trwa inicjalizacja, prosze czekac...Dan

czwartek, 23 lutego 2017

WALE TYNKI HELENKI

14.02.2017r.

*po lekcjach*

Dzisiaj mieliśmy 4 lekcyjki gdyż jest zabawa wletynkowa! Tak się ciesze, ze hit kochani! Może uda mi się wreszcie zatańczyć z Oskarkiem? Hmmm zobaczymy co czas nam pokaże.

Wróćmy do rzeczywistości! Jestem właśnie w szatni i czekam na Piotrusia. Znowu wracamy razem. Tym razem nie ma z nami Kozicy, bo coś tam (lenny tak bardzo ~ aut.).

- Piotrek ile można?! - wrzeszczy Julka, która również na niego czeka (szkoda chciałam być z nim sam na sam (ponownie lenny tak bardzo ~ aut.) ).

- Już, już! - mówi Piotruś i zamyka szafkę.

Kierujemy się do wyjścia, ale moją uwagę przykuwają bardzo ładne laseczki na ławce. Przystaje by na nie spojrzeć.

- Szybko... - słyszę w oddali głos Piotrusia... Zaraz, zaraz co?!

Spoglądam na nich, a oni uciekają do wyjścia! Chcą mnie zostawić, ale nie daje za wygraną! Biegnę co sił w nogach, a oni widząc mnie przyśpieszają.

- Spadaj Helena! - krzyczy Julka.

Zwalniam i przystaje spoglądając na nich. Oni również przestają biec.

"Mam plan!" - myślę i nagle znienacka znowu zaczynam ich gonić.

Gdy Julka to zauważa tamci znowu pędzą. Biegną i biegną. Mam wrażenie jakby zaraz mieli dogonić idącego nieopodal Oskarka (Oskarek mry szkoda, że z nim nie idę :(((((().

- O kurwa! - wrzeszczy Julka i już po chwili widzę, że leży na ziemi, a mój Piotruś na niej! (CO ZA SUKA!)

- O kurwa! - powtarza Piotruś i oboje wstają.- To było dobre!

- Helena kretynie! Przez ciebie mam rozjebane kolana! - krzyczy mi w twarz Julka, a ja podchodzę bliżej.

Idziemy przez chwilę w ciszy. Piotruś wkurzony taką ciszą postanawia rozluźnić atmosferę i zaczyna luźną rozmowę z wyraźnie wkurwioną Julką. Dochodzimy do pasów, a Julka krzyczy tylko do nas (no dobra do Piotrusia) "Elo" i już jej nie ma.Wędrujemy z Piotrusiem w ciszy lecz przerywają ją doganiające nas Karolinka i Patrycja (tej dziwki nie lubię (no ja też ~ aut.) ). Opowiadamy sobie ciekawe historie (ja opowiedziałam o Julce i Piotrusiu na chodniku), ale gdy chcę opowiedzieć o tym jak jadłam kaszankę dostaję wpierdol i moi przyjaciele mnie zostawiają.

*podczas przygotowań*

W domku przywdziałam na siebie moją piękną małą czarną i nałożyłam lekki makijaż (jak zawsze wiecie ile czego). Muszę być zawsze bi natural.

- Tatuśku czy zawieziesz mnie na zabawę? - wołam do tatusia, który akurat robił sobie źle...yyy znaczy dobrze (dosc jakie lenny ~ aut.).

- Spierdalaj - mówi tatuśke i wraca do zabawy (lennyyyyyyy ~ aut.).

Smutna postanawiam sama się zawieść do szkoły. Wsiadam do naszej ekskluzywnej limuzyny i nie mogę jej odpalić (potem się okazało, że do tego są potrzebne jakieś kluczyki lol co to jest?). Postanowiłam więc, że pójdę na nogach skrótami. Wiecie mam takie zajebiste skróty, że hit. Mówię wam! Normalnie idziecie około 40 minut, ale z moimi zajebistymi skrótami pójdziecie jedyne sześć godzin! Ha taka ze mnie bestyja! Takie skróty znam.

*w szkole*

Przyszłam do szkoły i nikogo nie było (liczyłam, że Oskarek już będzie :((((((((). Przebrałam się i postanowiłam zaczekać na moich wszystkich przyjaciół. Po chwili pojawili się Bartuś i Kasia. Gadaliśmy chwileczkę (znaczy oni gadali, a ja słuchałam), a tu nagle z góry schodzi Julka! Okazało się, że cały czas była w szkole (czemu się nie zorientowałam?). Staliśmy chwilę i oczekiwaliśmy czy Oskarek się pojawi (liczyłam na niego). Julka podeszła do drzwi i ni z tego ni z owego wrzasnęła "Oskar idzie!" i spierdoliła. Nie wiem o co chodzi, że ona tak spierdala jak go widzi (no ja też nwm dlaczego tak robie ~ aut.).

*podczas poczęstunku na zabawie*

Jedliśmy pizde i było nam bardzo wesoło. Julka siedziała naprzeciwko Preclusia, Kajusia naprzeciw Bartusia, a Karolinka naprzeciwko Oskarka (zazdroszczę jej). Po chwili dosiadły się do nich Majczi i Kurusia (pewnie, żeby poderwać mojego boskiego Oskiego). Gadali i się śmiali, a ja usłyszałam swoje imię. Wytężyłam słuch i czekałam na rozwój wydarzeń.

- To wszystko przez ciebie Helenka! - wrzasnęła Karolinka.

- Ale co? - zapytałam.

- Ty dobrze wiesz co! - odpowiedziała mi Julka.

- To nie moja wina! Ja ich tylko goniłam! - odpowiadam, a Oczy Kobry zwrócone są na mnie (Oczy Kobry = Oczy Oskarka).

- Ale jak to możliwe, że on się na ciebie wywalił? - dopytuje Oskarek (mój Oskarek).

- Lol no biegłam wyjebałam się i Piotrek potknął się o mnie i poleciał na mnie - mówi Julka.

- Poleciał na ciebie? - ach ten mój lenny Oskarek.

- Goń się - rzecze Julka i wraca do zabawiania się swoim telefonem (kurewsko zboczone ale cóż ~ aut.).

xx 

Dobra będzie taki post, bo nie mam innych pomysłów. Podoba się? Mi tak średnio, ale jebać. Macie tutaj wszystko opisane i prawie wszystko na faktach (tak tak wyjebałam się). Sry, że tak późno, ale wcześniej nie miałam motywacji.