kończy się śmiercią głównego bohatera, Herberta. *Przypowieść*
Szedł sobie pies Herbert koło Sejmu w Warszawie. Nagle wyjechał Andrzej Duda *Prezydent RPP (Rzecz Pospolitej Polski)*. Nagle wybiegła Beata Szydło, której Herbert nie znał, i nigdy nie widział. Andrzej Duda rozjechał Szydło, a nasz biedny Herbert umarł na zawał serca gdy ją zobaczył.
Informujemy także, że Herbert ma wielu przyjaciół i dla tego nigdy *tak naprawdę* nie umarł, bo jego znajomi go ratowali. Oto słowo Herbert .
